piątek, 18 lutego 2011

Konkurs !

Pierwszy konkurs dla czytelników mojego bloga!
Nagrody ufundowała firma Pixie Cosmetics.


Szczegóły konkursu:
Aby wziąć udział w losowaniu nagród, należy :
  • wypełnić ankietę znajdującą się TUTAJ
  • podać w ankiecie login/adres mailowy pod jakim obserwujesz MOJEGO BLOGA  (niestety, aby uniknąć nieuczciwości spotykanej na innych blogach zdecydowałam się połączyć ankietę z konkretnymi nickami / adresami mailowymi)  - proszę o NIE wpisywanie w adresów mailowych w komentarzach do tego posta
  • odpowiedzieć w - komentarzu /  mailu / gdziekolwiek, gdzie będę mogła to przeczytać - na pytanie : o czym chciałbyś przeczytać na moim blogu (może to być pomysł na serię postów, pojedyńczego posta, zdjęcia, jakich brakuje) wraz z informacją,  która nagroda Cię bardziej interesuje: komplet pędzli czy korektor
Wszystkie osoby, które spełnią powyższe warunki otrzymają jeden los, który weźmie udział w losowaniu nagrody głównej : zestawu pędzli LUB korektora.
Dodatkowo - wśród wszystkich biorących udział zostanie rozlosowane... UWAGA! :
19 zestawów składających się z : próbki NOWEGO beżowego korektora PLUS PEŁNOWYMIAROWY ZIELONY KOREKTOR PIXIE w poprzedniej szacie graficznej !!!!
Jak zwiększyć swoje szanse na wygraną?
  • Poinformuj o konkursie na swoim blogu ( zyskujesz 3 dodatkowe losy, a każdy z nich bierze udział w losowaniu)
  • Prześlij na mój adres mailowy cathy@mineralnekosmetyki.pl makijaż z użyciem dowolnego kosmetyku mineralnego wraz ze zgodą na publikację ( zyskujesz 5 dodatkowych losów)
I już, to wszystko :) Mówiłam, że nie będzie to trudny konkurs :)
Zamknięcie konkursu i losowanie nagród - niedziela 6 marca
Nagrody zostaną przesłane pocztą (oczywiście osoba wygrywająca kosztów żadnych nie ponosi). Wszystkie produkty przeznaczone na nagrody są NOWE, zapakowane i NIGDY nie używane.
Życzę powodzenia i zapraszam do zabawy.
PS. pierwszy raz robię ankietę tego typu, więc gdyby coś nie do końca działało, albo nie grało, to proszę o informację i wyrozumiałość :)

Wszelkie szczegóły :



poniedziałek, 14 lutego 2011

Kolejny raz Lucy

Pogoda dziś dopisała, więc udało mi się zrobić kilka "mniej zachmurzonych" zdjęć. Post dość nietypowy, bo pozbawiony mojego rozpisywania się. Niech zdjęcia mówią same za siebie tym razem.
W rolach głównych : Lucy Minerals Espresso liner, Raisin eyeshadow, Plum liner, Sandcastle eyeshadow, Sunkissed eyeshadow
Przy oglądaniu zdjęć zdecydowanie polecam kliknąć w obrazek, by obejrzeć je w powiększeniu

Słoneczny dzień, zdjęcia robione w cieniu, bez użycia lampy :

Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :


Lucy Minerals, a właściwie głównie Espresso Liner

O tym, że Lucy Minerals to marka, która plasuje się niezmiennie w czołówce moich ulubionych mineralnych firm, pisałam już niejednokrotnie. O tym, że podkład Lucy to jeden z moich faworytów, też pisałam nieraz.


Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :


Famous Flamingo czyli ogromne rozczarowanie Essence

Raz na jakiś czas umieszczam recenzje kosmetyków, które z minerałami albo naturalnością mają niewiele wspólnego. Dzisiaj padło na Essence. Kilka tygodni (a może to już miesięcy? nie pamiętam, szczerze mówiąc), w drogeriach pojawiła się limitowana edycja Essence Return To Paradise. Mi w oko wpadła tylko jedna pozycja z tej serii – rozświetlający puder w pudełeczku wzrorowanym (żeby nie nazwać tego dosadniej) na Beneficie i jego kosmetykach. Nie ukrywam, że wygląd opakowania ma dla mnie duże znaczenie i choć nie jestem pewna swoich odczuć co do "wzorowania się" na innych markach (jak np. E.L.F. na NARS-ie, czy ostatnio NYX na Too Faced), to pudełko jednak moją uwagę zwróciło.

Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :


Amber Blush w akcji

Znalazłam dziś rano w skrzynce pytanie, czy mogłabym pokazać dokładniej, jak wygląda Amber Blush z Blusche w makijażu. Jako iż nie byłam jeszcze umalowana, to pomyślałam sobie, że może użycie go dzisiaj wcale nie jest złym pomysłem. Niestety, pogoda rano średnio dopisała, pochmurno i szaro, stąd też tylko 2 zdjęcia i to nienajlepszej jakości. Makijaż mało dopracowany, ale miałam naprawdę kilka minut tylko, żeby go zrobić i jeszcze pstryknąć zdjęcia ;)
(no i wybaczcie soczewki :) Raczej nie używam kolorowych soczewek do zdjęć tu pokazywanych, ale tym razem musiałam wyjść zaraz po zrobieniu makijażu)

Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :


Silk Naturals, Blushe, Coastal Scents – niedobitki ;)

Ja wiem, że tytuł taki mało sympatyczny, ale uświadomiłam sobie, że mam w swoich zbiorach jakieś resztki z Silk Naturals, których jeszcze nie opisałam tutaj. A że czas się z nimi pożegnać i zdecydować, czy chcę pełen wymiar, czy wyrzucić te resztki, to postanowiłam obfocić i podjąć męską decyzję :)
Efektem tych rozmyślań są 3 puste słoiczki zamiast 3 wypełnionych resztkami jakiś proszków. To coś, co właściwie wstyd nawet fotografować było, spłynęło w umywalce, a ja poczyniłam zamówienie drobne decydując się na zakup tylko jednego pełnowymiarowego odcienia z tych prezentowanych tutaj :D
Do rzeczy…

Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :

Lumiere – róże

Kontynuacja poprzedniego posta, w którym pokazałam rozświetlacze/bronzery Lumiere.
Teraz pora na to, co widać na II części zdjęcia, czyli róże Lumiere.
Mimo dość bogatej oferty i sporego wyboru, nie znalazłam ani jednego odcienia dla siebie, który chciałabym nabyć w pełnym wymiarze.  W dodatku kilka z testowanych przeze mnie odcieni ma dość kiepską przyczepność i nie rozkłada się na skórze równomiernie, co zniechęciło mnie do dalszego szukania.
O ile rozświetlacze i bronzery Lumiere w znacznej większości bardzo lubię, o tyle z różami nie do końca się zaprzyjaźniłam.
Oto, co ostało się do zdjęć po testach rozmaitych :)
Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :


Dzisiaj postanowiłam opisać wszystkie róże/rozświetlacze, jakie mi pozostały z Lumiere.
Jak widać, pozbywam się znacznej części tego, co mi w szafkach tylko miejsce zajmuje i zostawiam sobie to, czego naprawdę używam. Ze sporą ilością rozstałam się już kilka miesięcy temu i choć decyzje o rozstaniu nigdy nie są łatwe (wiem, że to śmieszne, ale jakoś przywiązuję się do swoich kosmetyków ;) ), to jednak pora najwyższa usunąć ze swoich zbiorów i tą resztę, której już nie używam.
Z Lumiere zostawiłam sobie 4 produkty zaledwie ;)
Tu jeszcze zdjęcie z początku roku, gdzie widać resztki lumierowej kolekcji.

 
Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :


sobota, 5 lutego 2011

Sephora, czyli ani mineralnie ani naturalnie… Część II

Kolejna część posta dotyczącego zakupów w Sephorze (choć tu całkiem naturalnie jeżeli chodzi o skład, może nie idealnie, ale na pewno lepiej niż przy poprzedniej recenzji sephorowych zakupów)
Dzisiaj kosmetyk, który ma tyle samo fanek, co i zagorzałych przeciwniczek, które go nienawidzą.
Mowa o :
Super Hand Scrub by Sephora
Jest to nic innego, jak peeling do rąk. Jego głównym zadaniem jest usunąć martwy naskórek, wygładzić skórę, przygotować do dalszych zabiegów, ułatwić wchłanianie się preparatów pielęgnacyjnych i generalnie wszystko to, co peeling robi.
Owszem, wykonanie takiego peelingu samodzielnie, to 3 minuty roboty i właściwie możemy go sobie zrobić w każdej chwili z powszechnie dostępnych składników w każdym domu. Ja jednak, jako iż nie cierpię sobie życia utrudniać, a raczej maksymalnie je upraszczać i wychodzę z założenia, że jeżeli mogę gdzieś zaoszczędzić na czymś czas, to grzechem przy moim wiecznym narzekaniu na jego brak, byłoby z takiej opcji nie skorzystać.
Dlatego też dwufazowy peeling z Sephory od dłuższego czasu jest moim niezbędnikiem w łazience.
 
 
Po ciąg dalszy zapraszam na mojego bloga :